czwartek, 30 marca 2017

17. ,,Nie ciesz się za wcześnie. To jeszcze nie koniec”. - Pretty Little Liars. Bez skazy ~ Sara Shepard

Polski tytuł: Pretty Little Liars. Bez skazy.
Oryginalny tytuł: Pretty Little Liars
Autor: Sara Shepard
Ilość stron: 315
Seria: Pretty Little Liars. Tom 2
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Wydanie Polskie: 07.09.2011
Wydanie Oryginalne: 27.03. 2007


Jakiś czas temu na blogu pojawiła się recenzja pierwszego tomu tasiemcowej serii ,,Pretty Little Liars” jedni z was może ją czytali, a inni niekoniecznie (Klik). Po dość mieszanych uczuciach postanowiłam, że zobaczę jak będzie dalej, chciałam zobaczyć czy kolejne tomy będą lepsze, bardziej dopracowane i czy nareszcie poczuję jakąkolwiek więź z głównymi bohaterkami.

DLA OSÓB, KTÓRE NIE CZYTAŁY PIERWSZEGO TOMU PONIŻSZY TEKST MOŻE BYĆ SPOJLEREM!
Pogrzeb Alison to wydarzenie, które jednocześnie kończy pierwszy tom i rozpoczyna tom drugi.

Kiedy okazuje się, że poszukiwana od długiego czasu dziewczyna jest martwa, byłe przyjaciółki z jednej strony czują ulgę, z drugiej zaś nie mają pojęcia, kto w takim razie wysyła im dziwne wiadomości z ich najbrudniejszymi, skrywanymi przed światem tajemnicami.

Powraca także postać, która jest najlepszym dowodem, na to, że tytułowe Kłamczuchy wcale nie są całkowicie bez skazy. Jenna Cavanaugh bez dwóch zdań mogłaby to potwierdzić, lecz co mogłaby wiedzieć ślepa Jenna? A może jej powrót nie jest bez znaczenia? Może to ona? Przecież to właśnie ona ma ku temu najwięcej powodów…

Tajemniczy prześladowca wydaje się nie popełniać błędów, za to popełniają ich masowe ilości główne bohaterki, najpierw robią później myślą, a na koniec płaczą nad konsekwencjami.
,,Z wierzchu nie widać wszystkiego."
Druga część zdecydowanie jest dużo ciekawsza niż poprzednia, przede wszystkim A nie próżnuje i rozkręca się z każdym kolejnym rozdziałem, co jest ogromnym plusem. Moje nastawienie względem Kłamczuch zmieniło się tylko minimalnie, polubiłam Hannę. Spencer wciąż pozostała w moich oczach inteligentną naiwniaczką, Aria sama nie wiedziała czego chce, najpierw szalała na punkcie przystojnego nauczyciela, a kiedy on zniknął z horyzontu, zaczęła czuć miętę do faceta, który był jeszcze bardziej zakazany niż jego poprzednik. Emily nie zmieniła się ani o jotę, wciąż irytowała mnie za każdym razem, kiedy się pojawiała. Nie umiała się określić. Z jednej strony Maya, która przecież była osobą, dzięki której zrozumiała, że wcale nie jest tym, za kogo się uważała, a z drugiej przystojny chłopak z zespołu. Rozumiem więc, że Emily stawiała na różnorodność. Hannę z nich wszystkich żyjących lubiłam najbardziej, bo przynajmniej dało się z niej pośmiać. Gdybym miała wybierać ze wszystkich postaci ulubioną, to wybrałabym Alison, ponieważ była martwa, co oznaczało plus minus fakt, że nie będzie mnie irytowała w każdym rozdziale.

Nie wiedzieć czemu zaczęłam od minusów (i to sporej ich dawki) a plusy przecież także były! Akcja książek jest całkowicie ciekawa! Tajemnicze wiadomości, podejrzewanie każdej nowo pojawiającej się postaci, szukanie jakichkolwiek tropów, które doprowadzą nas nie tylko do osoby, która jest oprawcą Kłamczuch, ale także do zabójcy ich przyjaciółki. Najlepsze (albo najgorsze) w tej części (nie wiem, jak to będzie w następnych tomach) jest nieprzewidywalność fabuły, nie jestem w stanie określić, kto jest A, mam podejrzanych całą listę, ale który z nich jest tym właściwym? Skąd mamy wiedzieć, że sympatyczny pan z psem, którego codziennie rano spotykamy, kiedy idziemy biegać, nie skrywa drugiej twarzy? Twarzy potwora? Mordercy i dręczyciela?
,,Myślałem,że się zmieniłem i że moje życie się zmieniło. Ale pewnie nie da się zmienić siebie."
Znaki zapytania zdają się dwoić, troić a ja wciąż jestem w martwym punkcie, ponieważ tych osób, które mają powody do dręczenia byłej najpopularniejszej paczki w Rosewood Day, jest naprawdę wiele. Dziewczyny podpadły tylu osobom, że naprawdę ciężko wskazać tego, który postanowił się zemścić. Nie trzeba szukać daleko na przykład taka dziewczyna o jakże ,,uroczym” przezwisku Śnieżka, ileż ona miałaby powodów, by podręczyć biedne byłe przyjaciółki!

Tom drugi minimalnie jest lepszy niż tom, który rozpoczyna całą serię, mam nadzieję, że jakość kolejnych części będzie miała raczej tendencję rosnącą. Jestem ciekawa tego, jak będą wyglądać kolejne potknięcia Kłamczuch oraz tego, jak daleko posunie się ,,A”, żeby je zastraszyć.

Jedno jest pewne, to jeszcze nie koniec… ,,A” jest wszędzie i ma niezwykle dużo asów w rękawie.

Moja ocena:

7/10
Kolejne tomy zapowiadają się diabelnie ciekawie!
.
.
.
.
.
.
template by oreuis